For sale

Wolność! Dajcie nam wybór! Im większy, tym lepszy! - domagają się młodzi konsumenci. Rynek błyskawicznie odpowiada na ich wymagania.

Brian Fetherstonhaugh, jeden z szefów OgilvyOne Worldwide, firmy zajmującej się reklamą ze 110 biurami w 56 krajach, postanowił lepiej zrozumieć sposoby konsumowania mediów przez najmłodsze pokolenie. w tym celu jednak, zamiast zlecać skomplikowane i drogie badania rynku, zwrócił się z nietypowa prośba do swojej nastoletniej córki. 15-letnia Allison miała prowadzić medialny dziennik przez jeden tydzień. Chciałem wiedzieć, ile czasu poświęca telewizji, czy skupia się na jednym medium, czy może łączy tv z Internetem, a może jednocześnie używa też swojej komórki rozmawiając, wysyłając maile czy smsy - wyjaśniał Fetherstonhaugh.

Allison zadanie wykonała z radością. Ojciec wyniki jakościowych badań córki przeczytał ze zdumieniem. Ponad połowę czasu, jaki Allison spędzała przed telewizorem, poświęcała nie tyle na oglądanie przekazu emitowanego przez nadawcę, co na gry, DVD czy VOD. Wniosek był prosty: oglądając telewizję w ten sposób NetGen są w stanie bardzo łatwo uniknąć wszystkich reklam. Dziennik pokazał również, że młodzież kompletnie nie czyta gazet. w ten sposób powstał unikalny projekt nazywany Dziennikami Allison. Szef OgilvyOne poprosił swoją córkę, by zleciła prowadzenie podobnych dzienników swoim kolegom i koleżankom. Z podobnym zadaniem zwrócił się również do pracowników w biurach na całym świecie - mieli zlecić prowadzenie dzienników swoim dzieciom i ich kolegom.

Dzięki projektowi Fetherstonhaugh zrozumiał, że reklama nie docenia czasu, jaki nastolatki spędzają w sieci. Co prawda nie dokonują tam zakupów - wciąż niewiele dzieci ma własne karty kredytowe - jednak to właśnie w Internecie wyszukują produktów, które zdecydują się później kupić w normalnym sklepie. Szukają, dyskutują, konsultują i porównują. A w szkołach biznesu wciąż mówi się o marketingu w kategoriach: produkt, cena, miejsce sprzedaży, promocja. By sprzedać coś z sukcesem trzeba stworzyć unikalny produkt, określić i podkreślić jego cechy, wyznaczyć cenę i miejsce sprzedaży, a na zakończenie zapewnić agresywną kampanię promocyjną. Jeżeli będziemy panować nad przekazem, nabywcy pozostanie go usłyszeć, przyjąć i dokonać zakupu. NetGen te zasady radykalnie zmieniają.

Wychowani w świecie marketingu i reklamy odmawiają podporządkowania się jednokierunkowemu przekazowi. Oni potrafią szukać i kwestionować, dowiadywać się, jaka część przekazu reklamowego jest prawdziwa, a ile w niej ściemy. Są nawet w stanie poznać i przedyskutować na forum wiarygodność i reputację firmy, stojącej za wybranym produktem. Dopiero tak dobrze przygotowani udają się do sklepów w realu. A mają co wydawać. w Stanach Zjednoczonych studenci pracujący dorywczo zarabiają 200 miliardów dolarów rocznie (odwiedź stronę). Ale to nie jest najważniejszy powód, dla którego marketerzy na całym świecie zwracają uwagę na młodych konsumentów. NetGen mają gigantyczny wpływ na swoich rodziców, a przede wszystkim na ich pieniądze.

W amerykańskich domach około 2 trylionów dolarów rocznie. Młodzi ludzie w wieku od 21 lat w góre, mają wpływ na to, jaki ich rodzice wybiorą samochód - 52 procent. Wszelkie inne zakupy - aż 81 procent (odwiedź stronę). Ale nawet młodsze dzieci aż w 78 procentach decydują, jakie produkty wybiorą ich rodzice w supermarketach (odwiedź stronę). Ich siła, jako nabywców również będzie rosnąć, dlatego to właśnie NetGen wyznaczą kierunek rewolucji, która wydarza się właśnie w świecie sprzedaży. Don Tapscott tworzy osiem zasad, opisujących zachowania i praktyki pokolenia sieci, jako nabywców i konsumentów.

1. Wolność: dajcie nam wybór, im większy tym lepszy

Tapscott przywołuje czasy swojej młodości, kiedy do wyboru miał dwie marki jeansów. Mógł wybrać Levis’y lub Lee. NetGen wybór mają właściwie nieograniczony i odnajdują wielką przyjemność w wyszukiwaniu modelu i marki, która idealnie będzie do nich pasowała i spełniała ich oczekiwania. Lubią różnorodność, a poszukiwania traktują jak wyzwanie. Są bardzo świadomymi konsumentami.

2. Dostosowanie: chcemy produktów na miarę

Młodzi ludzie uwielbiają wprost dostosowywać nowe produkty do swoich potrzeb i gustu, nawet jeżeli przy tej okazji mieliby na przykład złamać prawo. Już w miesiąc po wprowadzeniu na rynek przez Appla nowego iPoda, użytkownicy stworzyli program Podzilla, który pozwalał odtwarzać piosenki w jakości przewyższającej tej, oferowanej za 50 dolarów. By posłużyć się innym przykładem, tunningowane samochody, uwielbiane zwłaszcza przez młodych kierowców, stanowią rynek szacowany na 3 miliardy dolarów rocznie.

3. Badanie: sprawdzimy zanim udamy się do sklepu

Internet jest dla młodych konsumentów nieocenionym źródłem informacji. Mogą szukać, wybierać, poznawać opinie innych klientów, porównywać opcje i ceny. Służą im do tego rozmaite narzędzia, portale, fora dyskusyjne. 83 procent twierdzi, że doskonale zna rzecz, którą zamierza kupić w sklepie i że wcześniej przeprowadziło wnikliwe śledztwo wybierając optymalne dla nich rozwiązanie. Kiedy kupowałem kamerę cyfrową, sprawdziłem wszystkie dane i parametry w Internecie. Naprawdę dołożyłem starań, by dobrze wydać moje pieniądze i dokonać najlepszego wyboru - opowiada Kevin Gessner, młody amerykański zakupowicz nowej ery. Blisko 80 procent nowojorskich zakupowiczów stwierdziło, że do konkretnego zakupu NIE SKŁONIŁA ich reklama zewnętrzna. Przekonujące informacje znaleźli w sieci.

Podobnie dzieje się z zakupami dokonywanymi w Internecie. Pokazują to wyniki ankiety przeprowadzonej przez forum Mobileread, z których wynika, że najwięcej badanych - 29% - przy wyborze e-książki bierze pod uwagę przede wszystkim rekomendacje innych czytelników znajdowane na forach, blogach i w grupach dyskusyjnych. Co ciekawe, 5% osób biorących udział w ankiecie czyta darmowe e-booki i jeżeli im się spodobają, kupują kolejne książki tego samego autora. Tyle samo czytelników kierowało się sugestiami sprzedawców e-booków, czyli zamieszczanymi na stronach internetowych podpowiedziami, jakie książki mogą przypaść do gustu konkretnemu klientowi. Jeden z menedżerów Amazona, Russ Grandinetti, Vice President of Kindle Content, wygłosił przemówienie na konferencji Digital Book World, która odbyła się w dniach 23-25 stycznia, w Nowym Jorku. Grandinetti ujawnił kilka bardzo interesujących liczb dotyczących e-booków i e-czytelników.

Według badań Amazona, osoby, które zaczęły używać Kindla, kupują 3,3 razy więcej książek w porównaniu z rokiem przed nabyciem czytnika e-booków. Russ Grandinetti odniósł się także do cen e-booków i modelu agencyjnego, czyli modelu, w którym to wydawcy ustalają ostateczną cenę książki. Aby pokazać, jaki wpływ ma ten model na sprzedaż e-booków, przytoczył przykład jednej z książek Kena Folleta. Kosztowała ona w Amazonie 7,99 dolarów, ale po wprowadzeniu modelu agencyjnego wydawca podniósł cenę do 9,99 dolarów. Spowodowało to spadek sprzedaży e-booka niemal o połowę. Zdaniem Grandinetti’ego, jasno dowodzi to faktu, że popyt na ebooki jest bardzo elastyczny. Mówiąc wprost sieciowi zakupowicze są świadomi, czujni i nie lubią przepłacać.

4. Integralność: czy ta firma zasługuje na nasze pieniądze?

Działy Public Relations i spindoktorzy nie zarobią wiele na tym pokoleniu - prognozuje Tapscott. Używane przez nich techniki zakładają bowiem jednokierunkową komunikację, stosowane narzędzia pozwalają kontrolować i kreować przekaz medialny, który, bez kwestionowania jest zazwyczaj przyjmowany przez konsumentów. w środowisku Internetu taka komunikacja jest nie do przyjęcia. NetGen oczekują, że wybrane przez nich firmy zrobią dokładnie to, co obiecują, a nawet więcej. Powinny dodatkowo wyjść na przeciw ich oczekiwaniom, jako klientów.

Boleśnie przekonała się o tym strona Digg.com, która doświadczyła prawdziwej rewolty użytkowników, po tym, jak zgodne z prawem, usunęła ze swojej strony tekst zawierający szczegóły, które pozwalały złamać kod HD DVD. Digg tekst usunął, społeczność poczuła się oszukana, gdyż uważała, że miała do tej informacji prawo. Coraz więcej firm doświadcza wpisów i ataków na stronach typu yourcompanysucks.com. NetGen stoją na straży swoich zasad i swoich interesów i tylko budując porozumienie na tych poziomach, firmy mogą uzyskać akceptację /czyli zakup/ oferowanych produktów.

5. Współpraca: pozwólcie nam sprawić, że wasze produkty i serwis będą lepsze

Blisko siedmiu z 10 młodych ludzi przebadanych przez Tapscotta chce współdziałać z firmą przy tworzeniu produktów, które zamierza kupić. Dla pokolenia ich rodziców wydaje się to niemożliwe. Żyli w świecie, w którym po prostu kupowało się rzeczy oferowane przez sklepy. Kontakt z producentami był w zasadzie niemożliwy, linie 1-800 w zasadzie nieosiągalne, spotkać można się co najwyżej w sądzie, jeżeli produkt zawiódł. A i to nie zawsze. w dobie Internetu młodzi ludzie cenią sobie fakt, że producent uwzględnia ich uwagi. Chętnie uczestniczą w testach prototypów, a później dzielą się swoimi przemyśleniami.

Połowa amerykańskiej NetGen jest gotowa przekazać firmie wszystkie dane i informacje o sobie, o ile tylko będzie miała przekonanie, że posłużą one do udoskonalenia produktu, który w domyśle, w przyszłości będzie im służył. Niemniej jednak robią się zdecydowanie bardziej ostrożni, jeżeli mają wrażenie, że firma może użyć informacji o nich w niewłaściwy sposób, sprzedać je lub wykorzystać do zasypywania ich skrzynek mailowych spamem i niepotrzebnymi reklamami (odwiedź stronę). Wiodące firmy robią dziś wiele, by znaleźć nowoczesne sposoby komunikowania się ze swoimi klientami.

Dell stworzył IdeaStorms - strony internetowe, które pozwalają klientom nie tylko zgłaszać wady i uwagi, ale również dzielić się innowacyjnymi pomysłami, które mogą pomóc w doskonaleniu produktów Della. Prezes firmy, Michael Dell mówi: "Musieliśmy otworzyć się na naszych klientów i stworzyć taką przestrzeń wymiany uwag. Ich wiedza jest zbyt cenna, maja zbyt dużo świetnych pomysłów, by z nich nie skorzystać".

Inne firmy, na przykład Lego, włączają przyszłych nabywców nawet w proces projektowania produktu. Z tak zwanej fazy beta - fazy testów projektu - skorzystał również Google, wprowadzając na rynek portal społecznościowy Google+. Testy przekroczyły oczekiwania twórców portalu. Wzięło w nich udział 2 miliony użytkowników z całego świata. Testowali, wymieniali uwagi, doskonalili. w sieci wrzało... i o to chodzi.

6. Rozrywka: sprawcie, by była w tym zabawa

Blisko trzy czwarte amerykańskiego NetGen uważa, że zabawa, jaką mają z korzystania z produktu jest tak samo ważna, jak fakt, że jest on użyteczny. Czyli spełnia swoje podstawowe funkcje. Dla nich rozrywka i możliwość zabawy są punktem wyjścia dla wszystkich procesów związanych z socjalizacją i edukacją. Kiedy 92 procent amerykańskich dzieci w wieku od 2 do 17 lat jest regularnym użytkownikiem gier video, rozrywka nie stała się tylko pewnym oczekiwaniem, czy zaspokojeniem określonej potrzeby. To ogromny przemysł, przewyższający produkcję filmową Hollywood. "Sowy się zbierają. Wkrótce dowiesz się, po co" - taka informacja pojawiała się, gdy wchodziło się na nową stronę internetową J.K. Rowling, autorki Harrego Pottera.

To nie jest nowa książka i nie jest wprost związana z ostatnim filmem o przygodach Harrego Pottera - twierdziła rzeczniczka autorki. Fani Harrego Pottera oszaleli. Na stronach miłośników książki roiło się od przypuszczeń. Wszystko z powodu enigmatycznych maili rozesłanych do 9 największych klubów fanów na kilku kontynentach z jednym słowem - pottermore. Gdy wchodziło się na stronę pottermore.com pojawiał się obrazek dwóch sów i przesłanie od autorki Już wkrótce... Gdy kliknęło się z kolei na jedną z sów (dowolną), przechodziło się na stronę You Tube z obrazkiem z trzema sowami, zegarem cyfrowym odliczającym do ... nie wiadomo, do czego, ale to miało się stać za sześć dni i 17 godzin. Jest też wpis "Sowy się gromadzą. Wkrótce dowiesz się, po co." Rebbeca Salt, która reprezentuje J.K. Rowling, nie chce ujawnić żadnych szczegółów nowej strony, ale fani przypuszczają - ba, są pewni, że będzie to strona z grą RPG, że będzie tam można kupić e-booki i ma tam też być chat-room. Sama Rowling mówi, że to nie będzie kolejny tom przygód Harrego Pottera, ale będzie równie ekscytująco. Pottermore jest znakiem zarejestrowanym przez wytwórnię filmową Warner Bros.w 2009 r. Strona pottermore.com ma też swoją stronę na Twitterze. Jeden z czołowych fanklubów (www.the-leaky-cauldron.org) zapewnia, że widział zapowiedź treści strony i że to zapiera dech w piersiach.

Tak właśnie zaczęła się świetnie zaprojektowana kampania reklamowa właścicieli nowej strony, którą za darmo rozpropagowały setki tysięcy fanów. Czekało nas niezłe widowisko, tym razem w sieci. Wiemy już, czym jest tajemniczy projekt PotterMore. Nie jest to jednak – jak przewidywaliśmy wcześniej – gra MMO, a serwis społecznościowy dla fanów Harry’ego Pottera. Chociaż nie, to nawet serwis społecznościowy nie jest. Tak o serwisie piszą fani kilka dni później. Zegar wybił godzinę zero i zgodnie z obietnicą J.K. Rowling, autorka książek o Harrym Potterze, zdradziła czym jest PotterMore. Poprzez filmik na YouTube pisarka poinformowała, że będzie to coś na kształt serwisu społecznościowego zbudowanego wokół czytania w sieci i samego czytelnika. Użytkownicy będą mogli nawiązywać znajomości, dzielić się swoimi opiniami o książkach z Potterem oraz na nowo odkrywać historię młodego czarodzieja... Cokolwiek miałoby to znaczyć.

W serwisie będzie można również nabyć serię w wersji audio oraz - po raz pierwszy w historii - w formie e-booka. Rowling obiecuje, że sama będzie uczestniczyć w życiu społeczności, dzieląc się z fanami nowymi, skrywanymi przez lata ciekawymi informacjami o świecie Harry’ego Pottera. Start PotterMore zaplanowano na październik. Wcześniej jednak, bo 31 lipca - w dniu urodzin Harry’ego - rozpoczęła się faza beta. Można się było do niej zapisać pod specjalnym adresem i uczestniczyć w testach. o ile zostało się wybranym.

7. Szybkość: chcemy tego natychmiast

NetGen oczekują szybkości, kiedy decydują się na interakcję z firmami. Spodziewają się, że odpowiedź uzyskają w tempie porównywalnym do tego, w jakim wymieniają uwagi z przyjaciółmi. Możliwości techniczne pozwalają firmom natychmiast reagować na potrzeby klientów, dostarczać im treści, których oczekują. w bliskiej przyszłości zapewne wyprzedzać ich oczekiwania lub podsuwać rozwiązania dla, rodzących się dopiero w głowach klientów, problemów.

8. Innowacyjność: dajcie nam to, co najnowsze

NetGen są żądni najnowszych rozwiązań i dotyczy to wszystkich urządzeń, których używają od telefonów komórkowych po konsole do gry. Posiadanie takiego sprzętu wywołuje zawiść wśród rówieśników i znajomych, stanowi również o ich statusie. Firmy wychodzą młodym ludziom na przeciw, oferując coraz to nowe modele i rozwiązania, odpowiadające na coraz to nowe potrzeby użytkowników.

Wpływowe pokolenie

Dziś portale społecznościowe, napędzane głównie przez młodych ludzi, są najważniejszym miejscem wymiany myśli, prowadzenia dyskusji i poznawania nowych przyjaciół. Poglądy wymieniane są na wszystkie możliwe tematy: od relacji międzyludzkich po recenzje filmów czy piosenek. Kiedy NetGen zamierzają dokonać zakupów, najpierw sprawdzają w sieci, co kupują ich znajomi. 32 procent amerykańskich nastolatków przyznaje, że wybiera te produkty, których używają ich koledzy. Jeżeli nie mają wiedzy o rzeczy, którą zamierzają nabyć o radę rówieśników pyta blisko 1/3 badanych. Dzieci i młodzież mają na siebie ogromny wpływ, większy niż kiedykolwiek w historii. i dotyczy to nie tylko zakupów, ale również produktów przemysłów kultury. Na przykład w przemyśle filmowym do niedawna to krytycy przesądzali o wartości obrazu. Dziś tę funkcję przejęli blogerzy i wpływowi użytkownicy portali społecznościowych. i ten wpływ oznacza bardzo konkretne pieniądze.

Najlepszym przykładem był sukces drugiej części Piratów z Karaibów. Film zmiażdżony przez krytyków, ale entuzjastycznie przyjęty na portalach i blogach przez nastolatki i młodych dorosłych, pobił wszelkie rekordy frekwencyjne. Dlatego producenci filmowi szukają sposobów by kreować gusty i opinie najbardziej wpływowych uczestników społecznościowego życia sieciowego. Russell Schwartz, szef marketingu New Line Cinema mówi: "młodzi kinomani oczekują natychmiastowych reakcji, czy to w postaci wiadomości tekstowych czy videoblogów. Opinia rówieśnika jest dla nich więcej warta niż ocena uznanego recenzenta, którego młody człowiek po prostu nie zna i nie liczy się z jego zdaniem." Tak dzieje się nie tylko w przemyśle filmowym. New York magazyn przemilczał opublikowaną przez Rolling Stone listę najbardziej wpływowych osób w przemyśle muzycznym, gdyż przygotowała ją 26-letnia blogerka Sarah Lewitin. Najwyraźniej jej blog www.ultragrrrl.blogspot.com miał większą siłę niż opinię profesjonalnych krytyków muzycznych. NetGen w ogóle przywiązują niewielką wagę do opinii krytyków i tak zwanych autorytetów. Badania przeprowadzone przez Bloomberg News, a przygotowane na zlecenie The Los Angeles Times, pokazują, że wśród młodzieży w wieku 18-24, zaledwie 3 procent liczy się z treścią drukowanych recenzji. Dla reszty decydujące są opinie ich znajomych, których sami uznają za ekspertów w danej dziedzinie. i to właśnie dotarcie do nich staje się kluczowym zadaniem dla marketerów i producentów, jeżeli chcą pozyskać młodych odbiorców.

Nastały czasy mikrocelebrytów, czyli dlaczego każdy z nas może być skromniejszą wersją Brada Pitta - zastanawiał się przed laty w magazynie Wired Clive Thompson. Mikrocelebryta to osoba ciesząca się popularnością wśród mniejszych społeczności. Jego popularność łatwo ocenić przez aktywność na blogach, mikroblogach, fotoblogach czy portalach społecznościowych. Sława sławie nie równa, podobnie jak siła wpływu. Tapscott uważa, że wpływ użytkowników sieci rozkłada się zgodnie z zasadą Pareto, znaną bardziej jako zasada 80-20. Mówi ona, że 80 procent wpływu może być przypisane nie więcej niż 20 procentom użytkowników. Jasnym staje się, że odnalezienie i dotarcie do nich staje się podstawowym zadaniem, przy planowaniu kampanii reklamowych i wprowadzaniu na rynek nowych produktów. w książce Tipping Point Malcolm Gladwell opisuje trzy typy osobowości - łącznika, eksperta i sprzedawcy - to oni mają największą siłę kształtowania opinii innych.

Łącznik - to właśnie on, jak nikt inny, potrafi rozszerzyć zasięg swojej społecznościowej sieci i jest najczęściej wykorzystywany przez sprytnych sprzedawców. Jest definiowany jako społecznościowy węzeł komunikacyjny, potrafi gromadzić wokół swoich opinii ogromną liczbę użytkowników. Zawsze trzyma rękę na pulsie, wie, co się dzieje, potrafi to sprytnie skomentować, a jego uwagi zawsze wywołują lawinę wpisów i uwag. Społeczność liczy się z nim.

Ekspert - złośliwie nazywany wioskowym mędrcem w czasach rozproszenia siły autorytetów. To właśnie ekspert zamieszczając wpisy na sprofilowanych, ale nie tylko, blogach czy forach, kreuje gusty globalnej wioski internetowej. Ekspert pracuje konsekwentnie na swoją sławę i uznanie. Jego wpisy pełne są szczegółów, które z pewnością umknęły innym użytkownikom. Jest nieocenionym źródłem informacji o produktach, cenach, usługach. Eksperci rekrutują się głównie spośród blogerów.

Sprzedawca - jest w stanie wpłynąć na opinię całego świata. Jeżeli producentowi uda się pozyskać jego przychylność, produkt można uznać za sprzedany. Sprzedawca jest czarującym, sprytnym i konsekwentnym negocjatorem. Nacisk, jaki wywiera jest określany jako soft, a zatem działa niebezpośrednio, ale skutecznie. Jego talent lśni w sieci, jak diament. Nie tylko użytkownicy mają dla pracowników marketingu określoną wartość, ale również społeczności. Tapscott wyróżnia trzy kategorie wpływu poprzez określenie społeczności; każda z nich działa nieco inaczej, ale wiele je łączy. Te kategorie to: najlepsi przyjaciele, moja społeczność sieciowa i reszta świata.

Najlepsi przyjaciele - to mała grupa najbliższych, których użytkownik zna doskonale i osobiście, utrzymuje z nimi kontakt również w realu. Może to być grupa od 10 do 20 osób. Tutaj wpływ jest silny i bezpośredni, bo dotyczy zaufanych przyjaciół. Opiera się na osobistych interakcjach i bezpośredniej komunikacji. Większość młodych ludzi - dokładnie 57 procent - wybiera kontakty face-to-face, kiedy mówi o swoich najserdeczniejszych znajomych. w ogóle warto zauważyć, że utrzymywanie kontaktów w sieci, chociaż ważne, nie zastępuje tych w realnym życiu. Uwaga dotyczy wyłącznie grupy najbliższych przyjaciół. Skype, smsy, maile zwiększają dostępność i nadają tym kontaktom nieco inną dynamikę. Niemniej dla firm najważniejsze pozostaje kto znajduje się grupie twoich najbliższych przyjaciół i z kim utrzymujesz najczęstszy kontakt. Użytkownik użytkownikowi nierówny.

Moja społeczność sieciowa - to znacznie większa grupa osób, od 100 do 700 osób - które znasz. Często są to znajomości czysto sieciowe. Tapscott zwraca uwagę na to, z jak różnych źródeł pochodzą głosy, które kreują opinie użytkowników portali. Kiedyś było to najbliższe otoczeni, dziś na to jaką książkę kupimy może mieć wpływ entuzjastyczna recenzja napisana przez użytkownika z drugiego końca świata, z którym najprawdopodobniej nigdy nie spotkamy się twarzą w twarz. Fakt, że te kontakty ograniczają się do sieci, nie oznacza, że są one pozbawione emocji i zaangażowania - podkreśla Tapscott. Użytkownicy mogą liczyć nie tylko na wskazówki i recenzje, ale również na realną pomoc w prawdziwym życiu. Społeczności sieciowe to twory żywe i dynamiczne. Zarządzają zmianą, stabilizacja jest tu stanem wyjątkowym. Jedna trzecia młodych ludzi twierdzi, że Internet pozwolił im wzmocnić i zwiększyć liczbę społecznych więzi. Dziś typowy użytkownik sieci ma tych społecznych więzi o 23 procent więcej niż młody człowiek stroniący od Internetu.

Reszta świata - to największa grupa, czyli wszystkie osoby, z którymi użytkownik ma jakiś kontakt, oczywiście większości nie zna osobiście i nigdy nie pozna. Dzisiejsza młodzież upubliczniając treści przy pomocy Facebooka, MySpace, YouTube czy innych narzędzi w większym lub mniejszym stopniu wpływa na świat dookoła nich. Po raz pierwszy to publiczność ma głos, to odbiorcy stają się twórcami, a użytkownicy recenzentami i współproducentami. Ich siła jest ogromna. Blogi potrafią gromadzić większą publiczność niż mainstreamowe media. Kiedy ich autorzy coś napiszą, reszta liczy się z ich opinią. i mówimy tu o milionowej publiczności. Przy okazji kategoria reszta świata gromadzi również starszych użytkowników, którzy co prawda nie udzielają się tam osobiście, to jednak oglądają zamieszczone w Internecie treści.

Tu spotykają się dzieci i ich rodzice.